
Wszechobecna wrzawa po kryzysie opada. Choć miejscem zapalnym załamania rynkowego były Stany zjednoczone, fala kryzysu dotknęła także Europę. Niepokój na rynku ustępuje miejsca coraz konkretniejszym pytaniom, rządowe ustalenia wydają się coraz bardziej wiążące, a spekulacje ewoluują w prognozy. Jak obecnie rysuje się sytuacja na rynku nieruchomości w Europie?
Tu tanio, a tam drogo, czyli o sąsiadach
Skutki kryzysu w krajach, których doświadczył dotkliwiej niż Polskę widać już na poziomie cenników inwestycyjnych. Obecnie nabywcy zainteresowani zagranicą najtańsze nieruchomości znajdą w Grecji, Hiszpanii, Portugalii oraz nieco dalej – w Irlandii. W porównaniu z tymi krajami Europa Środkowa wydaje się dość stabilna pod względem zmian cenowych, nowych inwestycji oraz warunków, jakie stawiają przedsiębiorcy. Hiszpania, pod wieloma względami porównywana z Polską, od ponad dziesięciu lat oferuje najniższe ceny, na co zapewne mają wpływ m.in. wysokie bezrobocie (prawie dwukrotnie wyższe niż w Polsce) oraz huśtawka gospodarcza.
- Wymogi administracyjno-prawne stanowią ważny kontekst, który skutecznie odstrasza, bądź zachęca inwestorów. W Grecji i Hiszpanii, mimo niskich cen i kuszącej oferty rynkowej, utrudnienia proceduralne są bardzo odczuwalne – zauważa Grzegorz Kurowski, jeden z autorów serwisu RynekPierwotny.com. Pozwolenia oraz formalne ustalenia z właściwymi instytucjami trwają tam niemal tak długo jak w krajach bałtyckich. - Irlandia i Portugalia mają równie ciekawą ofertę, choć nieznacznie wyższe ceny na rynku pierwotnym. Skutecznie za to uprościły i skróciły okres finalizowania wszelkich formalności związanych z wejściem w posiadanie nieruchomości, co w pewnym sensie stanowi element odpowiedzi na skutki niedawnego kryzysu – reasumuje Grzegorz Kurowski.
Nieco bardziej odległym, lecz wartym wspomnienia ewenementem sektora nieruchomościowego w skali makro jest – Islandia, kraj kojarzony z chłonnym rynkiem pracy oraz dużą dysproporcją na linii terytorium-zagęszczenie ludności. Ceny nieruchomości na rynku islandzkim przez długi czas wydawały się wyłącznie spadać, lecz obecnie sytuacja ta poprawia się na tyle, że po chwili stagnacji znów możemy zauważyć tendencję wzrostową dla sektora nieruchomościowego, który jeszcze przez jakiś czas będzie stanowił korzytny poligon inwestycyjny – co najmniej do momentu, gdy Islandia wróci do stanu sprzed załamania rynkowego.
Europa Środkowa i Polska
Rynek Europy Środkowej – w tym polski – był dość stabilny przez większą część kryzysowej zawieruchy, a ceny spadały we względnie umiarkowanym tempie. Obecnie, po ostatnim okresie ospałości gospodarczej i nieruchomościowej oraz zmiennych nastrojach w bankowości, sytuacja na rynku zaczęła się normalizować. Ceny ponownie spadają ponieważ deweloperom zależy na skutecznym sfinalizowaniu zaległych inwestycji oraz stymulacji popytu, który pozwoli ruszyć z nowymi projektami. Wiele wskazuje na to, że prognozowany w najbliższej przyszłości nowy boom na rynku pierwotnym może się wydarzyć.
Wspomniane wcześniej kryterium proceduralne jest lepsze niż przed laty, lecz w porównaniu z innymi krajami Europy nadal pozostawia wiele do życzenia. Dotyczy to nie tylko Polski. Administracyjno-prawny slalom ma miejsce również w Bułgarii, czy na rynku węgierskim, gdzie branżowi obserwatorzy przestrzegają przed możliwym kryzysem sektora mieszkaniowego.
Okresowy spadek dynamiki na europejskim rynku nieruchomości stanowi szansę dla takich krajów jak Polska, gdzie rynek nieruchomości, mimo iż ostrożny, jest jednocześnie jednym z najszybciej rozwijających się wśród krajów unijnych. Stanowi to jedną z zalet sektora tzw. dojrzałych rynków wschodzących, do których nadal zalicza się Polska.
Stosunkowo niewielki, ale konsekwentny spadek cen nowych nieruchomości, zapowiadane przez rząd skrócenie procedur administracyjno-prawnych, nowe rozwiązania ustawowe dla potencjalnych nabywców oraz większa ilość zawieranych transakcji na skutek wzrostu popytu, to elementy najczęściej dyskutowanej prognozy bliskoterminowej dla Polski. - Jeżeli przewidywania analityków sprawdzą się, nasz rodzimy rynek nieruchomości może okazać się korzystny nie tylko dla lokalnych nabywców, ale również dla zagranicznych inwestorów – dodaje Grzegorz Kurowski z portalu RynekPierwotny.com.





















